Z punktu 8.:
"...źródło wykształcenia historycznego [...] musi się znów poznać historycznie, historię musi się rozwiązać jako problemat historii samej, wiedza musi przeciw sobie samej zwrócić swój kolec..."
"[Hegel] wszczepił w ukwaszone przezeń pokolenia ów podziw dla 'potęgi historii', który praktycznie co chwila zmienia się w nagi podziw dla powodzenia i prowadzi do bałwochwalstwa faktyczności: dla którego to bałwochwalstwa przyswojono sobie teraz powszechnie bardzo mitologiczny i poza tym bardzo dobry niemiecki zwrot 'liczyć się z faktami' [den Thatsachen Rechnung tragen]. Kto jednak dopiero nauczył się przed potęgą historii zginać grzbiet i chylić głowę, ten w końcu w sposób chińsko-mechaniczny przytakuje głową każdej potędze, czy nią jest rząd czy opinia publiczna, czy większość liczebna, i porusza swe członki ściśle w takt, w jaki jakaś 'potęga' pociąga za sznurek."
"Wszystko brać obiektywnie, o nic się nie gniewać, niczego nie kochać, wszystko pojmować, jakże to czyni łagodnym i potulnym..."
"Co za przestarzałe myśli mam na sercu przeciw takiemu kompleksowi mitologii i cnoty!"
"Więc jesteście adwokatami diabła, a to dlatego, że bożyszczem swym czynicie powodzenie, fakt: podczas gdy fakt jest zawsze głupi i wszech czasów podobny był bardziej do cielęcia niż do boga."
"Wszędzie jest [człowiek] cnotliwy przez to, że zwraca się przeciwko owej ślepej mocy faktów, powstaje przeciw tyranii rzeczywistości i poddaje się prawom, które nie są prawami owych fluktuacji historycznych."
Zatem: należy zwrócić się przeciw faktom. Ale nie z gołymi pięściami, wykorzystać do tego należy tę, która fakty faktami czyni: historię. Ona nam pokaże również, w jaki sposób je faktami czyni i dlaczego tak się dzieje. A więc zwrócić się przeciwko faktowi, jakim jest historia, przy użyciu historii samej. Odnaleźć historyczne prawa samej historii, aby je pokonać - tylko tak pokonać można same 'historyczne fakty'.
Zażądać od historii, aby sama się ufundowała i pokazać, że to niemożliwe.
Historia = nauka, która czyni fakty.
Co dziś zajmuje miejsce historii i historyzmu? Liberalizm (tj. neoliberalizm+multikulturalizm)?
Co dziś czyni fakty faktami? Jakimi prawami się posługuje, a jakim podlega? Czy są one tożsame? Jeżeli tak, sprawa jest prosta: dzisiejsza "historia" usiłuje się sama ufundować. Wystarczy pokazać, że to niemożliwe. Ale pokazać to narzędziami samej tej "historii"...
"...źródło wykształcenia historycznego [...] musi się znów poznać historycznie, historię musi się rozwiązać jako problemat historii samej, wiedza musi przeciw sobie samej zwrócić swój kolec..."
"[Hegel] wszczepił w ukwaszone przezeń pokolenia ów podziw dla 'potęgi historii', który praktycznie co chwila zmienia się w nagi podziw dla powodzenia i prowadzi do bałwochwalstwa faktyczności: dla którego to bałwochwalstwa przyswojono sobie teraz powszechnie bardzo mitologiczny i poza tym bardzo dobry niemiecki zwrot 'liczyć się z faktami' [den Thatsachen Rechnung tragen]. Kto jednak dopiero nauczył się przed potęgą historii zginać grzbiet i chylić głowę, ten w końcu w sposób chińsko-mechaniczny przytakuje głową każdej potędze, czy nią jest rząd czy opinia publiczna, czy większość liczebna, i porusza swe członki ściśle w takt, w jaki jakaś 'potęga' pociąga za sznurek."
"Wszystko brać obiektywnie, o nic się nie gniewać, niczego nie kochać, wszystko pojmować, jakże to czyni łagodnym i potulnym..."
"Co za przestarzałe myśli mam na sercu przeciw takiemu kompleksowi mitologii i cnoty!"
"Więc jesteście adwokatami diabła, a to dlatego, że bożyszczem swym czynicie powodzenie, fakt: podczas gdy fakt jest zawsze głupi i wszech czasów podobny był bardziej do cielęcia niż do boga."
"Wszędzie jest [człowiek] cnotliwy przez to, że zwraca się przeciwko owej ślepej mocy faktów, powstaje przeciw tyranii rzeczywistości i poddaje się prawom, które nie są prawami owych fluktuacji historycznych."
Zatem: należy zwrócić się przeciw faktom. Ale nie z gołymi pięściami, wykorzystać do tego należy tę, która fakty faktami czyni: historię. Ona nam pokaże również, w jaki sposób je faktami czyni i dlaczego tak się dzieje. A więc zwrócić się przeciwko faktowi, jakim jest historia, przy użyciu historii samej. Odnaleźć historyczne prawa samej historii, aby je pokonać - tylko tak pokonać można same 'historyczne fakty'.
Zażądać od historii, aby sama się ufundowała i pokazać, że to niemożliwe.
Historia = nauka, która czyni fakty.
Co dziś zajmuje miejsce historii i historyzmu? Liberalizm (tj. neoliberalizm+multikulturalizm)?
Co dziś czyni fakty faktami? Jakimi prawami się posługuje, a jakim podlega? Czy są one tożsame? Jeżeli tak, sprawa jest prosta: dzisiejsza "historia" usiłuje się sama ufundować. Wystarczy pokazać, że to niemożliwe. Ale pokazać to narzędziami samej tej "historii"...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz