"Ale czy nie jest to prawdziwa udręka, że od narodzin chrześcijaństwa, tej deklaracji wiedzy, człowiek igra ze sobą, dowodzi sobie oczywistości, nadyma się od rozkoszy powtarzania swoich dowodów, i tak właśnie żyje? Wymyślna i niedorzeczna męka; źródło moich duchowych zbłąkań. Natura może być znudzona, kto wie! Pan Prudhomme urodził się jednocześnie z Chrystusem.
Czy nie jest tak dlatego, że kultywujemy mgłę? Z naszymi wodnistymi jarzynami zjadamy gorączkę. A pijaństwo! tytoń! ignorancja! poświęcenia! – Czy wszystko to nie odbiega dość daleko od myśli i mądrości Wschodu, pierwotnej ojczyzny? Po cóż nowoczesny świat, skoro wymyśla się takie jady!
Ludzie Kościoła powiedzą: Zgoda. Ale na uwadze masz Eden. Nic ci po historii wschodnich narodów. – To prawda: na myśli miałem Eden. Cóż to za marzenie, ta udzielna czystość starożytnych ras?
Filozofowie: Świat nie ma wieku. Ludzkość przenosi się po prostu z miejsca na miejsce. Jesteś na Zachodzie, ale wolno ci przecież zamieszkać na swoim Wschodzie, tak dawnym, jak ci się tylko podoba – i to zamieszkać wcale dobrze. Nie czuj się pokonany. Filozofowie, należycie do waszego Zachodu.
Strzeż się, mój duchu. Żadnych gwałtownych zamysłów zbawienia. Wprawiaj się! – Ach, nauka jest dla nas nie dość szybka!
- Ale spostrzegam, że mój duch drzemie.
Gdyby od tej chwili ciągle był rozbudzony, doszlibyśmy niebawem do prawdy, której płaczące anioły otaczają nas być może!... – Gdyby rozbudzony był aż do tej chwili, znaczyłoby to, że nie uległem zgubnym instynktom w niepamiętnych czasach!... – Gdyby rozbudzony był zawsze, pełna mądrość wiodłaby mnie w żegludze!...
O, czystości! Czystości!
Ta minuta przebudzenia przyniosła mi wizję czystości! – Poprzez ducha zdążamy ku Bogu!
Rozdzierająca niedolo!" (Rimbaud, Sezon w piekle)
cdn.
poniedziałek, 19 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz