poniedziałek, 19 listopada 2007

Teaser

"Ale czy nie jest to prawdziwa udręka, że od narodzin chrześcijaństwa, tej deklaracji wiedzy, człowiek igra ze sobą, dowodzi sobie oczywistości, nadyma się od rozkoszy powtarzania swoich dowodów, i tak właśnie żyje? Wymyślna i niedorzeczna męka; źródło moich duchowych zbłąkań. Natura może być znudzona, kto wie! Pan Prudhomme urodził się jednocześnie z Chrystusem.
Czy nie jest tak dlatego, że kultywujemy mgłę? Z naszymi wodnistymi jarzynami zjadamy gorączkę. A pijaństwo! tytoń! ignorancja! poświęcenia! – Czy wszystko to nie odbiega dość daleko od myśli i mądrości Wschodu, pierwotnej ojczyzny? Po cóż nowoczesny świat, skoro wymyśla się takie jady!
Ludzie Kościoła powiedzą: Zgoda. Ale na uwadze masz Eden. Nic ci po historii wschodnich narodów. – To prawda: na myśli miałem Eden. Cóż to za marzenie, ta udzielna czystość starożytnych ras?
Filozofowie: Świat nie ma wieku. Ludzkość przenosi się po prostu z miejsca na miejsce. Jesteś na Zachodzie, ale wolno ci przecież zamieszkać na swoim Wschodzie, tak dawnym, jak ci się tylko podoba – i to zamieszkać wcale dobrze. Nie czuj się pokonany. Filozofowie, należycie do waszego Zachodu.
Strzeż się, mój duchu. Żadnych gwałtownych zamysłów zbawienia. Wprawiaj się! – Ach, nauka jest dla nas nie dość szybka!
- Ale spostrzegam, że mój duch drzemie.
Gdyby od tej chwili ciągle był rozbudzony, doszlibyśmy niebawem do prawdy, której płaczące anioły otaczają nas być może!... – Gdyby rozbudzony był aż do tej chwili, znaczyłoby to, że nie uległem zgubnym instynktom w niepamiętnych czasach!... – Gdyby rozbudzony był zawsze, pełna mądrość wiodłaby mnie w żegludze!...
O, czystości! Czystości!
Ta minuta przebudzenia przyniosła mi wizję czystości! – Poprzez ducha zdążamy ku Bogu!
Rozdzierająca niedolo!" (Rimbaud, Sezon w piekle)

cdn.

Brak komentarzy: