sobota, 19 kwietnia 2008

Za co nie znoszę Tytusa Liwiusza

Za tanie moralizatorstwo.
Za przerost czołobitności wobec przodków.
Za brak jasności myśli.
Za artystyczne efekciarstwo.
Za pogardę dla teraźniejszości.
Za banalną religijność.
Za styl.
Za lekceważenie rzeczywistości w imię "tendencji".
Za exempla.

Za to wszystko, co najgorsze w rzymskim pisarstwie.


[Można salva veritate podstawić zamiast "Rzym" i "Liwiusz" odpowiednio "Polska" i "późny Kołakowski"]

4 komentarze:

Unknown pisze...

Czy mogę zapytać jak późny jest "późny kołakowski"? Czy chodzi o same (przedśmiertne już chyba)wywiady, czy chodzi też o jakieś opublikowane książki?

Jeżeli chodzi o same wypowiedzi Leszka Kołakowskiego na starość to ja bym go bronił. Nikt z nas nie był jeszcze bardzo starym człowiekiem oczekującym śmierci po życiu, które nieodwołalnie "tak naprawdę musi kończyć się porażką". Co w ogóle w takiej sytuacji mówić?

Leopold Hess pisze...

Miałem napisaną długą i zjadliwą odpowiedź, ale system ją pożarł. Odpowiem więc krótko:

"Późny" znaczy po "zwrocie konserwatywnym", który można różnie datować. Niektórzy za świadectwo upadku uznają już trzeci tom "Głównych nurtów", ale pewnie można być bardziej życzliwym.

Starość niczego nie tłumaczy. Niejeden filozof się już zestarzał, a nie każdy na starość zamiast myśleć, zaczynał międlić androny. Zaiste, życie Kołakowskiego kończy się intelektualną porażką. Albo lepiej: kapitulacją.

Unknown pisze...

Ja nie umiem powiedzieć, czy starość coś tłumaczy, czy też nie. Jeszcze nigdy nie byłem stary, a to podobno bardzo trudne doświadczenie...

Leopold Hess pisze...

Starość może oczywiście coś tłumaczyć w perspektywie osobniczej, ale co to zmienia? To, że mogę zrozumieć, że Kołakowskim jest starym człowiekiem i że to specyficzne doświadczenie, jeszcze nie znaczy, że mam lubić lub cenić to, co mówi i pisze.

Osoba Kołakowskiego jako taka mnie nie interesuje.