W połowie II księgi Politei (pierwszy model państwa) znajdujemy po raz pierwszy explicite sformułowaną koncepcję "człowieka technicznego".
Można ją streścić następująco: wszelka istotna działalność ludzka wymaga pewnej umiejętności (techne). Pojedynczy człowiek nie może dysponować więcej niż jedną (góra kilkoma) technai. Nie powinien więc zajmować się więcej niż jedną (góra kilkoma) istotnymi czynnościami. Powinien więc wykonywać jeden zawód itd.
Koncepcja ta do dziś dnia w dużym stopniu wpływa na europejskie myślenie o jednostce w społeczeństwie. Ma ona ważkie konsekwencje. Po pierwsze, podporządkowuje ona jednostkę wykonywanej przez nią pracy. Po drugie, podporządkowuje ona jednostkę innym jednostkom. Tym bardziej, że z racji tego, iż istnieje pewna hierarchia technai, istnieje także hierarchia jednostek, które definiowane są poprzez umiejętności, jakimi dysponują.
W całej tej konstrukcji są co najmniej trzy słabe punkty (co znaczy, że nie ma ani jednego mocnego). Po pierwsze, założenie głoszące, że z natury dana jednostka ma daną umiejętność (lub niewielką liczbę umiejętności). Po drugie, założenie, że istnieje hierarchia umiejętności. Po trzecie, przejście od hierarchii umiejętności do hierarchii jednostek. (vide dalsze rozważania w Politei; filozofowie-władcy też mają swoją techne)
Punkt trzeci jest moim zdaniem bezdyskusyjnie fałszywy. To jednak nie wystarczy, aby zneutralizować działanie tej koncepcji. Jeżeli zgodzimy się na oba założenia, trudno będzie tego trzeciego punktu uniknąć, ponieważ otrzymujemy już koncepcję jednostki definiowaną przez jej techne.
Oba założenia są problematyczne. Mam duże - i chyba dość oczywiste - wątpliwości co do jednego i drugiego; przyznać muszę jednak, że są one intuicyjnie przekonujące. Co nie znaczy, że musimy je przyjąć.
Pierwszą próbę sprzeciwienia się tej platońskiej koncepcji mamy już u Arystotelesa. Jego idea "człowieka wolnego", zwłaszcza w pierwszych księgach Etyki Nikomachejskiej, podważa pierwsze założenie. Odbywa się to jednak kosztem wzmocnienia drugiego (vide pierwsze księgi "Polityki", koncepcja niewolnictwa itd.) i, ostatecznie, wzmocnienia konkluzji.
Można ją streścić następująco: wszelka istotna działalność ludzka wymaga pewnej umiejętności (techne). Pojedynczy człowiek nie może dysponować więcej niż jedną (góra kilkoma) technai. Nie powinien więc zajmować się więcej niż jedną (góra kilkoma) istotnymi czynnościami. Powinien więc wykonywać jeden zawód itd.
Koncepcja ta do dziś dnia w dużym stopniu wpływa na europejskie myślenie o jednostce w społeczeństwie. Ma ona ważkie konsekwencje. Po pierwsze, podporządkowuje ona jednostkę wykonywanej przez nią pracy. Po drugie, podporządkowuje ona jednostkę innym jednostkom. Tym bardziej, że z racji tego, iż istnieje pewna hierarchia technai, istnieje także hierarchia jednostek, które definiowane są poprzez umiejętności, jakimi dysponują.
W całej tej konstrukcji są co najmniej trzy słabe punkty (co znaczy, że nie ma ani jednego mocnego). Po pierwsze, założenie głoszące, że z natury dana jednostka ma daną umiejętność (lub niewielką liczbę umiejętności). Po drugie, założenie, że istnieje hierarchia umiejętności. Po trzecie, przejście od hierarchii umiejętności do hierarchii jednostek. (vide dalsze rozważania w Politei; filozofowie-władcy też mają swoją techne)
Punkt trzeci jest moim zdaniem bezdyskusyjnie fałszywy. To jednak nie wystarczy, aby zneutralizować działanie tej koncepcji. Jeżeli zgodzimy się na oba założenia, trudno będzie tego trzeciego punktu uniknąć, ponieważ otrzymujemy już koncepcję jednostki definiowaną przez jej techne.
Oba założenia są problematyczne. Mam duże - i chyba dość oczywiste - wątpliwości co do jednego i drugiego; przyznać muszę jednak, że są one intuicyjnie przekonujące. Co nie znaczy, że musimy je przyjąć.
Pierwszą próbę sprzeciwienia się tej platońskiej koncepcji mamy już u Arystotelesa. Jego idea "człowieka wolnego", zwłaszcza w pierwszych księgach Etyki Nikomachejskiej, podważa pierwsze założenie. Odbywa się to jednak kosztem wzmocnienia drugiego (vide pierwsze księgi "Polityki", koncepcja niewolnictwa itd.) i, ostatecznie, wzmocnienia konkluzji.
Pewni myśliciele komunistyczni odrzucali założenie drugie, eksplicite lub implicite zachowując pierwsze. To fałszywa strategia - ktoś bowiem musi zarządzać umiejętnościami jednostek. To zaś implikuje hierarchię społeczną.
Jak się zdaje, jedynie Marks w pewnym momencie próbował pomyśleć jednostkę-i-społeczeństwo przy zanegowaniu obu tych założeń. Być może jest to jedna z najważniejszych rzeczy, jakich dziś warto jeszcze u niego szukać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz