Rosyjscy pisarze - XIX-wieczni zwłaszcza - cieszą się zasłużoną sławą wielkich psychologów. Jakże innym psychologiem jest jednak Tołstoj niż Dostojewski!
Gdy Dostojewski patrzy człowiekowi w oczy, wwierca się w nie, aby tamtędy dotrzeć do najmroczniejszych odmętów jego duszy, Tołstoj patrzy na jego oczy, na dłonie, na usta, aby z nich odgadnąć jego myśli i uczucia.
Tołstoj jest więc psychologiem powieściowym, nowelowym par excellence, nieco francuskim, oświeceniowym peut-être. Dostojewski – psychologiem dramatycznym i teologicznym, выше всего prawosławnym.
Tołstoj jest psychologiem typu, doskonale rozumiejącym, co ten rodzaj człowieka myśli i czuje w tym rodzaju sytuacji. Z gestów, grymasów, uśmiechów czyta równie sprawnie, jak stary marynarz z chmur. Jest też świetnym znawcą zbiorowości: socjety i armii. A dzięki temu doskonałym batalistą. Nikt inny tak dobrze nie uchwytuje myśli i uczuć szwadronu, pułku, brygady, które tak są przecież odmienne od myśli i uczuć pojedynczego huzara.
Dostojewski nic nie wie o zbiorowościach ani o typach – nigdy pewnie nie widział bitwy i nigdy nie czuł się dobrze w „świecie”. Nie jest psychologiem typu, ale arche-typu: każda z jego postaci ma to specyficzne natężenie, jakie poza tym mają tylko bohaterowie Starego Testamentu – każda jest zarazem skończoną, żywą, namacalną jednostką i niezgłębialnym symbolem. Nic też go nie interesują myśli ani uczucia – dla niego liczą się tylko idee i namiętności.
Gdy więc Tołstoj jest doskonałym znawcą tego, co ludzkie, arcyludzkie, Dostojewski przeniknął na wskroś to, co w człowieku najbardziej nie-ludzkie.
Gdy Dostojewski patrzy człowiekowi w oczy, wwierca się w nie, aby tamtędy dotrzeć do najmroczniejszych odmętów jego duszy, Tołstoj patrzy na jego oczy, na dłonie, na usta, aby z nich odgadnąć jego myśli i uczucia.
Tołstoj jest więc psychologiem powieściowym, nowelowym par excellence, nieco francuskim, oświeceniowym peut-être. Dostojewski – psychologiem dramatycznym i teologicznym, выше всего prawosławnym.
Tołstoj jest psychologiem typu, doskonale rozumiejącym, co ten rodzaj człowieka myśli i czuje w tym rodzaju sytuacji. Z gestów, grymasów, uśmiechów czyta równie sprawnie, jak stary marynarz z chmur. Jest też świetnym znawcą zbiorowości: socjety i armii. A dzięki temu doskonałym batalistą. Nikt inny tak dobrze nie uchwytuje myśli i uczuć szwadronu, pułku, brygady, które tak są przecież odmienne od myśli i uczuć pojedynczego huzara.
Dostojewski nic nie wie o zbiorowościach ani o typach – nigdy pewnie nie widział bitwy i nigdy nie czuł się dobrze w „świecie”. Nie jest psychologiem typu, ale arche-typu: każda z jego postaci ma to specyficzne natężenie, jakie poza tym mają tylko bohaterowie Starego Testamentu – każda jest zarazem skończoną, żywą, namacalną jednostką i niezgłębialnym symbolem. Nic też go nie interesują myśli ani uczucia – dla niego liczą się tylko idee i namiętności.
Gdy więc Tołstoj jest doskonałym znawcą tego, co ludzkie, arcyludzkie, Dostojewski przeniknął na wskroś to, co w człowieku najbardziej nie-ludzkie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz