... prowadzone koniecznie w kuchni, dotyczą zwykle:
literackiego talentu Marksa,
możliwości reaktywacji Polskiej Partii Socjal-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego
tego, czy jesteśmy "gorszymi Słowianami"
Matki Rosji
problemów rojalizmu
krzyżyków na szyi
polskiego ducha wywrotowego
próżnosci artystów
skostniałej Europy
uczciwości Daszyńskiego
Najbardziej jednak roznamiętnia nas spór o wyższość Nastassji Filipowny nad Gruszeńką...
I tak w oparach tanich fajek, w oparach wódki toczymy nasze boje z Bogiem, Polską, sobą.
niedziela, 17 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Gdybyśmy tak jeszcze w tych bojach zważali na innych, spokojnych rodaków (bo czasem przenoszą się z kuchni do knajp, kawiarń i barów te nasze rozmowy), może nie patrzono by jak na odszczepińców i wariatów, których wielki zadziwienie nie jest jeszcze wystarczającym usprawiedliwieniem ich obecności...
i tak w oparach tanich fajek, w oparach wódki, tocząc boje z Bogiem, Polską, napawamy się sobą, naszymi dysputami i całym intelektualnym klimatem z subtelnym posmakiem partyzantki (a'la lata 80-te) i nutką wysmakowanego zblazowania rodem z Cortazara. a później piszemy o tym posta. I tak przez następne x lat. Później umieramy. :)))))
na dnie spoczywa SENS, a po górach chodzą wyprostowani debile
Pisz mądrze albo wcale
Ps. Heraklit mówił: Droga w górę i w dół jedna i ta sama.
Przecie pokoleniu L.
Prześlij komentarz