poniedziałek, 18 lutego 2008

Nędza dziennikarstwa

We wczorajszym "Dzienniku" wywiad z kardynałem Dziwiszem. O strajkach. Metropolita z właściwym sobie dostojeństwem analizuje warunki, w jakich strajk można uznać za "moralny". Główna jego teza głosi, że niektóre grupy zawodowe, w szczególności lekarze i nauczyciele, moralnego prawa do strajku nie mają, ze zwględu na straty, jakie w takim wypadku ponosi społeczeństwo.

Słowa Dziwisza nie dziwią. Społeczną naukę Kościoła wszyscy, chcąc nie chcąc, znamy (do tego stopnia, że zdaniem "Dziennika" kardynał nie "twierdzi" albo "uważa", ale "przypomina", że niektóre grupy zawodowe nie powinny nigdy strajkować). Zastanawiające jest natomiast co innego: komu do diabła przyszło do głowy pytać go o zdanie w tej sprawie? Dlaczego im bardziej oczywista jest moralna, polityczna i przede wszystkim intelektualna nędza polskiego Kościoła (dowodem choćby odejście Węcławskiego), tym częściej dziennikarze proszą jego dostojników o opinię na każdy temat? Czyżby nędza (moralna, polityczna i intelektualna) polskiego społeczeństwa była równie wielka, tak iż potrzebuje ono pouczenia w każdej sytuacji? Nie chce mi się w to wierzyć. Więc może problemem są tylko dziennikarze?

Brak komentarzy: