Ponieważ autor za miesiąc wyprowadza się z Krakowa, gdzie spędził ostatnie pięć lat życia, postanowił pozwolić sobie na post zupełnie osobisty (który będzie zarazem ostatnim). Chciałby tylko krótko wymienić rzeczy, za którymi będzie tęsknił, a jest ich, o dziwo, niemało:
- knajpy z piwem za 3,50 (i to nie ze względu na cenę)
- lokal gastronomiczny wysokiej klasy przy Brackiej (z fatalną obsługą, a najgorszy był ten stary... z grzywą)
- bramy kamienic, z wszystkimi strasznymi, pięknymi, śmierdzącymi, zabójczymi, nieopisanymi rzeczami, które się w nich dzieją
- jednostki Uniwersytetu poukrywane w najdziwniejszych miejscach
- odległości, które zawsze można pokonać piechotą (z Huty na Dębniki też się zdarzało)
- krakowskie pedały (takich nie ma nigdzie na świecie)
- balkoniki
- upierdliwe emerytki z naprzeciwka (niezwykle upierdliwe)
- Plac Centralny
- ostatni przyjazny lokal w drodze do domu
- targ na Placu na Stawach
- kino Paradox
- Instytut Filologii Klasycznej, w którym korytarz służy za czytelnię
- rolki na Błoniach
- bar u Stasi
- rynek Dębnicki
- Jubilat
- ławeczki, na których zawsze ktoś poczęstuje cię fajką
- wiersze Michała Zabłockiego
- ci wszyscy znajomi, których naprawdę nie chcesz spotkać
- Wielopole, Wielopole
- zamieć na moście Dębnickim (żadna zima nie jest już potem straszna)
- piwnice, te zatęchłe od wilgoci i te śmierdzące trocinami
- korytarze w Żaczku
- bary mleczne Flisak i Górnik
- hellfire w Indigo
- czytelnia w Bibliotece Jagiellońskiej (kto był, nie potrzebuje komentarza; kto nie był, nie zrozumie)
- plotki, które rozchodzą się szybciej niż na wsi
- last but definitely, sincerely, absolutely not least Instytut Filozofii, w którym pracują: kosmita, anioł, chodząca kara śmierci, człowiek, który nie przeszedłby testu Turinga, numerolog, który wierzy, że jest kolejnym wcieleniem Leibniza, dwóch najwspanialszych palaczy na świecie, szkolna koleżanka Hegla (a żadne z tych określeń nie jest ani trochę przesadzone) i dziesiątki innych dziwolągów
I pewnie jeszcze parę innych rzeczy, które pamięć na pewno prędzej czy później odnajdzie nieproszona.
Chociaż więc będzie czasem tęsknił, wyjedzie bez wahania – powody, równie liczne, przemilczy.
4 komentarze:
A tęsknij, tęsknij i jeszcze raz tęsknij, dobrze Ci tak.
I może wykutwisz na Intercity czasem, normalnie no. Wiesz, taki pociąg szybki. Można nim do Krakowa przyjechać.
Sh.
z innych miast też można pisać, mają tam ponoć internety podpięte.
aż się wzruszyłam :*
EK
@Puldzian: tego bloga trzeba było dawno zamknąć, jest wreszcie dobra okazja.
Prześlij komentarz